Wino do Polski sprowadzili Chrześcijanie - było to wino mszalne. Pierwsze wzmianki o winnicach przyklasztornych zachowały się w dokumentach z XII wieku ale dopiero pod koniec XVI wieku zaczął się rozpowszechniać wśród szlachty zwyczaj picia wina. Sprowadzano je z Francji, Włoch, Hiszpanii i Niemiec, jednak najwyżej cenione było wino węgierskie. Według przypowieści rabinackiej szatan zakopał pod korzeniami pierwszej winorośli, zasadzonej przez Noego, lwa, owcę i wieprza. Dlatego człowiek czerpie z wina dzikość, łagodność i skłonność do tarzania się w błocie. Natomiast według mitologii greckiej winną latorośl ofiarował Dionizos Oineusowi w nagrodę za wypożyczenie mu żony.
Wino jest delikatne tak jak kobieta i należy z nim postępować podobnie jak z kobietą: - potrzebuje ciszy, spokoju, delikatności. Bardzo ważne, aby było przechowywane w miejscach chłodnych i zacienionych w pozycji leżącej, najlepiej na specjalnych stojakach.

WINO CZY WODA
Niemcy piją coraz więcej wody mineralnej, co wprawia w "zakłopotanie" tamtejszych winiarzy z powodu spadku obrotów. Ostatnio podjęli nawet zdecydowaną ofensywę, propagując hasło: zero promili szkodzi zdrowiu, lampka wina utrzymuje w formie.
Lata cale było czymś politycznie niewłaściwym mówienie o pozytywnych stronach konsumpcji wina - twierdzi Franz Werner Michel, szef niemieckiej Akademii Win w Mainz. Zdaniem Michela o celowości picia lampki wina codziennie, świadczą następujące argumenty:
  • umiarkowane, regularne spożywanie alkoholu jest lepsze dla zdrowia człowieka niż całkowita abstynencja,
  • wino jest zdrowsze niż piwo i wszystkie spirytualia,
  • spożywanie wina nie powoduje uzależnienia, z wyjątkiem przypadków uwarunkowanych genetycznie.
    Niestety, tezy te pozostają w sprzeczności z ostrzeżeniami wielu lekarzy. Zdaniem WHO nie istnieje żadna, nawet minimalna granica, poniżej której alkohol może być konsumowany bez ryzyka dla ludzkiego organizmu. Inni eksperci zajmujący się uzależnieniami, za możliwe do zaakceptowania uznali dwie szklaneczki wina przy szczególnych okazjach. Codzienna degustacja, nawet jednej szklaneczki wina, prędzej czy później może się skończyć uzależnieniem alkoholowym.
    Monachijski specjalista do spraw wyżywienia Nicolai Worm spogląda na całą sprawę z drugiej strony - całkowita abstynencja jest równie szkodliwa jak nadużywanie spirytualiów. Dowodzi tego wiele badań naukowych. Lekarz sportowy Klaus Jung radzi umiarkowane popijanie wina, zwłaszcza palaczom i osobom starszym. Swój wcześniejszy alarm odwołuje także profesor toksykologii Hans George Classen: przez dwa lata poiliśmy alkoholem świnki morskie i nie zachorowały na raka. Jeśli wierzyć ekspertom z Akademii Win, trunek ten jest jednym z najlepszych parafarmaceutyków, stworzonych przez człowieka. Wino bowiem przeciwdziała starzeniu się, problemom z jelitami, depresjom, cukrzycy, zaziębieniom, rakowi, kamieniom nerkowym, osteoporozie, reumatyzmowi, zatruciom salmonellą, a nawet oziębłości seksualnej. Najkorzystniej jednak wpływa na układ krwionośny, przeciwdziałając zawałom serca.
    Co zatem, robić: pić wino czy wodę mineralną? Wybór należy do Ciebie, ale oczywiście najlepszy jest zdrowy rozsądek.

    LEK WSZECHCZASÓW
    (Krzysztof Kowalski - Magazyn Rzeczpospolitej 22 marca 2002)
    Czysta woda zdrowia doda, ale nie tylko ona. Wino w rozsądnych dawkach jest napojem "par excellence" zdrowotnym. Zawiera sole takich pierwiastków jak: aluminium, bor, brom, chlor, chrom, cynk, fluor, fosfor, jod, kobalt, krzem, magnez, mangan, miedź, nikiel, potas, sód, wapń, żelazo; wszystkich wymienić tu nie sposób. Jeśli ktoś łyka przyprawiające o mdłości kiełki sojowe, pszeniczne i inne, aby dostarczyć swojemu organizmowi mikroelementów i minerałów niezbędnych do sprawnego funkcjonowania - nie powinien lekceważyć oferty zawartej w wine.
    Ale największym zdrowotnym przebojem wina jest tanina, mieszanina substancji organicznych zawartych w szypułkach kiści winogron, w pestkach i w skórce. Ze względu na sposób fermentacji - razem ze skórką - wina czerwone zawierają dużo więcej taniny niż białe. Jeżeli zdarzy się butelka z osadem na dnie - spokojnie, to tylko koncentrat taniny. Jej nadmiar sprawia, że "cierpną zęby", niedobór powoduje, że wino źle się konserwuje, z trudem klaruje.
    W 1987 roku w argentyńskim mieście Mendoza odbyło się międzynarodowe sympozjum naukowe na temat "Wino i zdrowie". Właśnie wtedy świat dowiedział się po raz pierwszy od uczonych o dobroczynnym działaniu dionizjaku. Nie wdając się w biochemiczne szczegóły, tanina zawiera pewną substancję - OPC - działającą oczyszczająco na naczynia krwionośne, w rezultacie zapobiega ich zwężaniu się i miażdżycy, tym samym chorobom krążenia. Ale żeby tylko to: miażdżyca to między innymi skleroza; a więc wino to środek przeciw sklerozie!
    Organizm człowieka potrzebuje około 100 miligramów OPC dziennie, te dawkę zapewniają trzy kieliszki wina, jedna trzecia butelki. Naturalnie, że także inne produkty zawierają OPC, lecz dobrowolnie niszczymy je długim, starannym gotowaniem, ponieważ odznaczają się nieprzyjemnym, cierpkim smakiem. Kto nie wierzy, niech ugryzie owoc pigwy... a nie mówiłem? Wykręca gębę na lewą stronę; ale usmażone konfitury z pigwy, aaa! paluszki lizać. I dlatego trzeba pić wino.
    W regionie Medoc (perła Bordeaux) przebadano próbką miejscowej populacji, blisko 70 000 osób. Na tle francuskiej średniej krajowej różnice w długowieczności - na korzyść mieszkańców Medoc - są znaczące. Region Medoc słynie z czerwonych win, świetnej kuchni i niezbyt wstrzemięźliwych ludzi. To, że właśnie oni żyją dłużej niż inni, nazwano "francuskim paradoksem". Ale my już wiemy, kto za tym stoi - oczywiście Dionizos, z dzbanem taninowego wina. Tanina zabija mikroby, wirusy, bakterie. Nawet woda niezdatna do picia z domieszką czerwonego wina (albo octu) staje się mniej szkodliwa. Do 50 ml czerwonego wina (jeden elegancki napełniony kieliszek, w jednej trzeciej, zawiera 70 ml) wprowadzono 10 milionów pałeczek okrężnicy, bakterii żyjących w przewodzie pokarmowym człowieka. Po pól godzinie nie ostała się ani jedna.
    Bakteriobójcze działanie zawdzięcza tanina różnym substancjom wchodzącym w jej skład. Rośliny nie mają systemu odpornościowego analogicznego jak u zwierząt i ludzi, dlatego bronią się przed agresją bakterii i wirusów środkami chemicznymi. Winorośl nie stanowi pod tym względem wyjątku, tyle tylko, że z niej tłoczy się wino. Nawet jednoprocentowy roztwór czerwonego wina działa antybakteryjnie. Ta cecha jest nie do pogardzenia biorąc pod uwagę paskudztwa, jakie czyhają na nas w wodzie i pożywieniu. Lekarze, którzy nie chowają głowy w piasek, twierdzą wprost: dobrze jest zabarwić wodę podawaną dzieciom kilkoma kroplami (!) czerwonego wina, na pewno będzie to zdrowszy napój od rozmaitych słodzonych, gazowanych, "ekstra" wyrobów przemysłu chemicznego, pardon, spożywczego.